Gniazdo - Opowiadania Erotyczne

Michał


Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechniane tego pliku przez osoby trzecie jest przestępstwem i będzie ścigane z całą dopuszczalną surowością prawa.

Kody: ff, threesome

Wszelkie postaci i wydarzenia opisane w tym tekście są najzupełniej fikcyjne a jakiekolwiek podobieństwo do realnych osób i zdarzeń jest najzupełniej przypadkowe.


Małolatka

To wszystko wina tego głupiego Wieśka. Wyciągnął mnie do jakiegoś swojego kolegi Stefana na imieniny. Wcale nie miałam ochoty iść, bo nikogo tam nie znałam. Zresztą nie lubię takich przyjęć w domach. Wolę pokręcić się na dyskotece. Dałam się jednak namówić, no i stało się. Właściwie to nic takiego się nie stało, ale można było tego uniknąć.

No właśnie. Wszystko zaczęło się od tego, że u Stefana grali techno na okrągło, a ja tego nie lubię. Więc wszyscy się trochę tam kiwali, a ja wolałam siedzieć i pić piwo. Piwo też było niedobre. Było tylko to z zieloną etykietką, a ja z zieloną nie lubię.

Żeby poprawić sobie smak, któraś z dziewczyn dała mi drinka. Ale to było jeszcze gorsze. Myślałam, że zwymiotuję. Zapiłam szybko piwem i później to już zaczęłam mówić do ludzi jakieś niestworzone głupstwa.

Więc Wiesiek stwierdził, że się upiłam i że powinniśmy już jechać do domu. Ale kobitka Stefana rzuciła się z propozycją, że rozciągnie wersalkę i mogę się z godzinę zdrzemnąć na niej. Muzyka i tańce i tak są w drugim pokoju. Poradziła mi tylko, żebym zdjęła spódnicę, bo inaczej się pogniecie i tak w samym swetrze i rajstopach zasnęłam. Pamiętam jeszcze, że Wiesiek mnie budził. To znaczy: budził... Cichutko mi powiedział, że jak chcę, to mogę zostać, ale on musi zaraz iść do pracy. Bo Wiesiek pracuje w pogotowiu... Obudziłam się dopiero, jak było już szaro. Musiała być jakaś piąta, a może szósta. W pokoju jeszcze ktoś był, bo słyszałam jakieś szepty. Specjalnie mi to nie przeszkadzało, więc chciałam spać dalej. Ale nagle uprzytomniłam sobie, że są co najmniej dwie osoby i że chyba robią jakieś świństwa, bo słyszałam dziwne oddechy i westchnienia. Jakieś mlaskania, jak przy całowaniu i od czasu do czasu takie teksty jak: nie rusz, przestań, chcesz, nie chcesz. Zaczęło mnie to rajcować więc wsłuchiwałam się, a spanie całkiem mi już odeszło.

Słuchając o czym te osoby mówią, nagle zajarzyłam, że to są dwie dziewczyny. Przypomniałam więc sobie, że ktoś na przyjęciu mówił o dwóch takich młodych zgredówach, że są lesbami. Czyli, że lubią kobiety, a nie facetów. Pokazywał mi nawet, które to są. Olałam to wtedy, bo co mnie to obchodzi. Jak lubią, to daj im Boże zdrowie.

Ale teraz z ciekawości chciałam wiedzieć, co one robią. Mogłam na razie tylko udawać, że śpię i słuchać. Wszystkie inne dźwięki oprócz mówienia działały na moją wyobraźnię i dziwnie mnie podniecały. Jeszcze bardziej, kiedy wiedziałam już, że to dwie kobitki. Wszystko przez Wieśka, jak słowo daję. Szczytem chamstwa dopiero było, kiedy jedna z tych bab powiedziała do drugiej, że podoba jej się moja dupa w czarnych rajstopach. Pomyślałam, że tego już za wiele. Leżałam jednak cicho, żeby posłuchać, co będzie dalej. A one nagle zaczęły się kłócić, bo okazało się, że jedna z nich jest o mnie zazdrosna. Coś tam, że jak mnie dotknie, to ona ją zabije i takie bzdety. Wtedy ta druga powiedziała, żeby to ta pierwsza mnie dotknęła, czy coś takiego... I wtedy poczułam, że ktoś mnie smyrga po tyłku. Musiałam nieźle się hamować, żeby jej nie odwalić w papę. Udawałam, że śpię. Ale one zaczęły sobie coś szeptać i namawiać się na mnie. W końcu jedna z nich wsadziła mi rękę od tyłu do kroku i zaczęła tak lekko naciskać. Kurde! Jak mnie to podnieciło! Zrobiło mi się tak dobrze, że z początku, to się nawet przestraszyłam. Co to się dzieje? Przecież nie byłam i nie jestem zboczona. A jednak to, że to były dziewuchy, to mnie tak porajcowało, że nie wiem. Zaraz potem jak mi się zrobiło tak dobrze, podniosłam jedną nogę zgiętą w kolanie wyżej, bo powiem szczerze, chciałam, żeby mnie macały. Wtedy jedna z nich dotknęła mojej cipy od przodu i zaczęła po niej jeździć ręką przez majtki. Kurde! Myślałam, że się zaryję w piasek, ale nie byłam na plaży. Sama dupa zaczęła mi chodzić.

Ona nie dała za wygraną i wsadziła mi rękę za majtki i rajstopy. Dotknęła mojej gołej cipy i zaczęła mnie ruchać palcami. Kurde! Myślałam, że się wścieknę, ale nie jestem suką przecież. Wiem, że zasłoniłam wtedy buzię poduszką, żeby nie widziały, że mnie tak wzięło. Wszystko przez tego głupiego Wieśka.

To jeszcze nic. Usłyszałam, jak jedna do drugiej mówiła, żeby mnie polizała, czy wylizała... I wtedy dopiero się zaczęło dziać! Aż mi głupio o tym mówić. Zdjęły mi rajstopy, zdjęły majtki i jedna zaczęła mnie tam lizać, a druga brandzlowała mój dzyndzel. Kurde! Myślałam, że oszaleję, ale wtedy by mnie do szpitala zabrali. One wyraźnie chciały, żebym ja doszła i tak się pastwiły nade mną i tak mnie spieszczały, że w końcu doszłam.

Myślałam, że spalę się ze wstydu, ale nie miałam przy sobie zapalniczki. Nerwy dopiero mi puściły, jak przyrzekły mi, że nikomu o tym nie powiedzą, a Wieśkowi, to na pewno nie. I tak to wszystko przez niego.

koniec



Powrót




Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora