Gniazdo - Opowiadania Erotyczne

Orfeusz



Jesień - (5k) 29.11.2005
Jesień bezlitosne wgryzała się w kalendarz. Wiatr zrobił się chłodniejszy, bardziej nachalnie porywał z ziemi świeżo opadłe liście. Mariola kryjąc twarz w kołnierzu swojego płaszczyka ruszyła przyspieszonym zdecydowanym krokiem. Nie marzyła już o niczym innym tylko o tym żeby się dostać do domu. Na chodniku było znacznie więcej ludzi spragnionych domowego ciepła. Chłodny wiatr zdawał się chłostać skore jakby w zapowiedzi że to nie jest jego ostatnie słowo. Zapowiadała się zimna jesień. Pochylając głowę ku ziemi ruszyła niemal biegiem w kierunku swojej kamienicy.

Wnuczka - (10k) 29.11.2005
Początkowo nie mogli dotknąć kubków. Ich ręce były tak zmarznięte, palce zgrabiałe, że kontakt z gorącymi ziołami sprawiał im ból. Trwało to jednak tylko chwilę. Wkrótce zaczęli czerpać ogromną rozkosz z ciepła. Siedzieli tak w ciepłym domu. Kobiecina nie miała telefonu, jednak nie to było dla nich najważniejsze. Przede wszystkim chcieli się ogrzać, odpocząć. Staruszka zdecydowanym głosem stwierdziła, że muszą przenocować, a rano ktoś ich podrzuci do miasteczka. Dowiedział się, że mieszka tylko z wnuczką.

Modliszka - (11k) 29.11.2005
Jesień otuliła miasto pożółkłymi liśćmi, które wiatr z zapamiętaniem rozrzucał gdzie tylko się dało. Słońce od jakiegoś czasu dawało już tylko światło, żadnego ciepła. Chłód stawał się wszechobecny, przenikliwy i coraz bardziej dokuczliwy. Zapowiedź rychłej zimy. Kalendarz był nieubłagany. Daniel jeszcze miał świeżo w pamięci gorące dni, słońce lejące swoje ciepłe promienie na rozgrzane ciało. Jednak wszystko przemija, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Jesień to ta szczególna pora, wszystko wydaje się beznadziejne, przemijanie zdaje się być niemal namacalne. Niby pora jak każda inna, a jednak.

Archiwistka - (8k) 21.11.2005
Powoli, bardzo ostrożnie, sama się dziwiła, dlaczego tak się zachowała, podeszła w kierunku kabin. Bardzo szybko trafiła na odpowiednią. Na tą, z której dobiegał ten tajemniczy miarowy odgłos. Zbliżyła się do drzwi, wciąż zachowując ciszę i nadstawiła ucha. W ciągu sekundy zdała sobie sprawę, co jest tego przyczyną. Oblała się rumieńcem. Uświadomiła sobie, że w zasadzie od pierwszej chwili gdzieś w jej podświadomości, oczywiste było źródło dźwięku. Stąd ta przezorność, nieco nie na miejscu.

Zapomniana planeta - (16k) 31.08.2005
Głos uspokajał go. Strząsnął rękę ze swojego ramienia. Rozejrzał się dokoła jeszcze nieco mętnym wzrokiem i splunął tuż za siebie. Wszystko już było dobrze. To tylko sen. Starał się zebrać rozszalałe myśli. Świadomość wróciła niosąc bezlitosną prawdę. Ich statek rozbił się i przeżyło ich tylko dziesięciu. Wszystko na jakiejś zapomnianej przez boga planecie. Nigdy wcześniej tu nie byli. Zostali praktycznie z niczym. Dziesięciu żołnierzy, z resztką broni, jaką udało się uratować ze statku. Bez możliwości powrotu, bez środku transportu. Bez wsparcia. Można było się rozpłakać. Rozejrzał się po swoich towarzyszach.

Wakacyjna przygoda - (9k) 29.07.2005
Pokój umeblowany był staroświecko, ale panował w nim porządek. Przyjrzał się dziewczynie. Miała na sobie obcisłe dżinsy i bawełnianą koszulkę, spod której zauważył sterczące drobne piersi. Przyniosła mu jakiś zimny napój. Spróbował i uśmiechnął się dając jej do zrozumienia, że mu smakuje. Jola zachowywała się w jakiś dziwny sposób prowokacyjnie. Niby nie robiła nic, ale wokół niej roztaczała się jakaś dziwna aura buntu. Nastolatki, pomyślał a mimo to spodobała mu się. Była taka zadziorna nawet, kiedy nic nie mówiła. W końcu dosiadła się do stołu. Zajęła miejsce na krześle tuż obok niego podsuwając pod swój szczupły tyłek stopę.

Wakacyjna przygoda, 2 - (4k) 29.07.2005
Na drugi dzień Paweł obudził się z bólem głowy i kacem moralnym. Kiedy jadł śniadanie przy stole, nie potrafił spojrzeć Marianowi w oczy. Czuł wyrzuty sumienia. Poprzednia noc wydawała mu się taka odmienna, zupełnie jak nie z tego świata. Kiedy mechanik wsiadł do swojego malucha i pojechał do miasta po obiecaną część, Paweł wyszedł z domu i kręcił się po okolicy. Za nic nie chciał pozostać sam na sam z Danutą. Nie wiedział jak się zachować. Po dwugodzinnym spacerze wrócił do domu w którym nocował i zastał już malucha zaparkowanego na placu. Poszedł do garażu i zobaczył że Marian już zabrał się do roboty. Tym razem nie pozwolił się wyprosić i został zerkając zza pleców mechanika co też tamten robi.

Wypadek - (9k) 14.07.2005
Rafał znajdował się gdzieś w pół drogi pomiędzy jawą a snem. Myśli, które z początku swobodnie krążyły w jego umyśle przybierały na sile. Stawały się coraz bardziej intensywne i jednocześnie krążyły coraz szybciej. Kłębiły się z taką intensywnością, że w końcu spowodowały chaos. Jego źrenice pod przymkniętymi powiekami krążyły rozbiegane coraz szybciej i szybciej. W jego podświadomość wkradł się niepokój. Jak lodowata woda rozlewał się po jego głowie wyciskając krople potu na czole.

Życie, które dobiegło końca - (20k) 24.02.2005
Po kolacji Stefan wybrał się do palmiarni. Bardzo lubił to miejsce, przeszklone z widokiem na park. Dodatkowo smaku dodawały egzotyczne rośliny. Szczególnie, kiedy zerkał na zewnątrz, gdzie wiatr zaczynał już swój szalony taniec gnąc drzewa i krzaki. Zawsze w takich chwilach lubił czerpać przyjemność, że jest w przytulnym ciepłym wnętrzu. Nie zauważył, kiedy podeszła do niego kobieta.

Piąty krąg wtajemniczenia - (41k) 23.02.2005
Jeszcze dzisiaj czuję dreszcze, kiedy sięgam pamięcią wstecz. Zacznę po kolei. Natalię poznałem pewnej zimy. Zabijałem jeden z długich, chłodnych wieczorów przed komputerem. Poznałem ją na czacie. Rozmawialiśmy dość długo, od razu przypadła mi do gustu. Skoro tak dobrze nam się rozmawiało, kolejnym etapem była wymiana maili i regularny kontakt przerodził się stopniowo w coś więcej. Moje zainteresowanie nią przybrało na sile, kiedy wymieniliśmy się fotkami. Nie będę ukrywał, sprawiła na mnie bardzo korzystne wrażenie. Atrakcyjna trzydziestolatka, ja miałem wtedy dwadzieścia pięć lat. Ta różnica wieku przyprawiała całej sprawie dodatkowego pieprzyka.

W dzień Św. Walentego - (8k) 16.02.2005
Spokojny głos spikera niósł się z głośników wypełniając swoim barytonem cały samochód. Rafał bębnił palcami po kierownicy. Zadzierając głowę starał się wypatrzyć, co się dzieje przed nim. Nie było to łatwe. Wycieraczki z ledwością nadążały przecierać szybę atakowaną wciąż nowymi dużymi płatkami śniegu. Stał w niemal w miejscu już od kilkunastu minut, zaczynał się niecierpliwić. Wokół panowały już ciemności, dochodziła siódma wieczorem. Kolumna bezradnych samochodów ciągnęła się na dwa kilometry. Wszystko wokół przykryte było śniegiem. Bogu dzięki za ogrzewanie, pomyślał zerkając na podświetlone pokrętła regulacji temperatury. Delikatne pomarańczowe światło deski rozdzielczej rozświetlała jego ściągniętą twarz. Nerwowo zerkał na cyferblat, wskazówka prędkościomierza wciąż wskazywała zero.

Pod jednym dachem - (11k) 05.02.2005
Rafał nie pamiętał swoich rodziców. Wychował go dziadek. Dzieciństwo i swoje młodzieńcze lata spędzili razem w rodzinnym domu. Mieli dobry kontakt ze sobą. Kiedy Rafał skończył szkołę podstawową dziadek posłał go do prywatnej szkoły z internatem. Ten wyjazd okazał się znamienny, ponieważ już nie wrócił już do rodzinnego domu. Oczywiście odwiedzał dziadka, jednak jego życie toczyło się daleko od domu i rodzinnego miasteczka. Mijały lata a on skończył liceum, podjął studia. Odwiedzał dziadka coraz rzadziej. Obydwaj kochali się i potrzebowali wzajemnie, jednak dziadek wiedział, że nie może zatrzymywać go w malutkim miasteczku. Zawsze kładł duży nacisk na jego edukację.

Adrenalina - (10k) 05.01.2005
Damian przeszedł pustym korytarzem. Trupio blade światło lamp jarzynowych odbijało się od wypolerowanego linoleum. Jego buty na gumowej podeszwie raz na kilka kroków skrzypiały specyficznie. Na oddziale panowała całkowita cisza. Dwudziestolatek przeszedł jeszcze kilka kroków i zatrzymał się przy drzwiach. Wszedł do środka po cichu. W pokoju znajdowało się tylko jedno łóżko. Leżała w nim kobieta. Pacjentka. Damian zwrócił na nią uwagę pierwszego dnia, kiedy ją do nich przywieziono. Nie wiedział dokładnie, co jej dolegało. Pewnie jakaś wariatka, pomyślał, w końcu wszyscy tutaj to sami wariacji. Wziął taboret stojący tuż obok drzwi, przy umywalce. Postawił go przy łóżku i usiadł. Kobieta fascynowała go. Miała jakieś czterdzieści lat. Jednak jej twarz przykuwała jego uwagę. Podobała mu się.

Wigilijna opowieść - (12k) 26.12.2004, format: *****
Jola postawiła kołnierz swojego płaszcza wtulając w niego twarz. Było jej zimno. Śnieg sypał od rana a wiatr sprawiał, że białe płatki wirowały w powietrzu wdzierając się gdzie tylko mogły. Spojrzała na zegarek i przyśpieszyła kroku. Dochodziła piętnasta. Muszę jeszcze przygotować kolację, pomyślała brnąc pod wiatr. To była specjalna kolacja, jedyna w roku. Wigilijna. Chciała zdążyć przed mężem. Wokół wszędzie przemykali ludzie, skuleni, z twarzami pochylonymi w dół. Każdy starał się ukryć przed wiatrem i śniegiem. Wszyscy chcieli się znaleźć jak najszybciej w domach. Nawet samochody przemykające tuż obok chodnika zdawały się mruczeć zniecierpliwione. Póki, co centrum tętniło życiem. Jednak było tylko kwestią czasu, kiedy miasto wyludni się niemal zupełnie. Do pierwszej gwiazdki, pomyślała kobieta idąc pod wiatr.

Gdzie biabeł mówi dobranoc - (12k) 07.10.2004, format: *****
Obóz leżał w środku lasu. Od strony północnej otaczało go jezioro. Całą resztę pochłaniały drzewa i zarośla. Była tylko jedna droga dojazdowa. Właśnie stamtąd wytoczył się nieco zdezelowany dżip a w nim troje mężczyzn. Samochód wyjechał na polanę i zatoczył koło wokół domków, najwyraźniej szukając dogodnego miejsca na parking. Z domu wyróżniającego się rozmiarem pośród reszty niewielkich domków kempingowych, wyszła kobieta i wskazała przybyszom miejsce do zaparkowania.

Żona rzeźnika - (7k) 13.09.2004, format: ****
Dzielnica, w której wychował się Tomek była uboga. Wszyscy się tam znali a życie toczyło się wokół kilku ulic. Mieszkańcy mieli swój świat, zamknięty przed obcymi. Rzadko zdarzało się żeby ktoś obcy pojawił się w tych stronach. Tomek mieszkał w kamienicy z czerwonej cegły. Przynajmniej kiedyś była czerwona. Z czasem szarzała aż w końcu sczerniała zupełnie. Kiedy miał osiemnaście lat jego świat zamykał się na zaledwie kilku kilometrach kwadratowych. Spędzał go na włóczeniu się ze swoimi kolegami, czasami siedzieli na podwórzu okupując trzepak albo kręcili się wokół nasypów kolejowych, tuż za osiedlem. Jednak Tomek miał jeszcze jedną pasję. Po przeciwległej stronie ulicy, na którą wychodziło jego okno znajdowała się rzeźnia. Nie byłoby w tym nic ekscytującego gdyby nie pewna kobieta. Rzeźnik był mężczyzną potężnym i wiecznie zapracowanym. Mieszkał na pierwszym piętrze, tuż nad swoim sklepem. Zajmował trzypokojowe mieszkanie wraz ze swoją żoną, Mileną. To właśnie ona była obiektem zainteresowania chłopaka. Już od dawna kręcił się wokół niej spoglądając pożądliwie. Milena była atrakcyjną kobietą.

Kobiety z sąsiedztwa - (17k) 30.08.2004, format: ****
Sobotni poranek rozpoczął się słonecznie. Tomek wstał o jedenastej. Co tam w końcu weekend - pomyślał wygrzebując się z pościeli. Z zewnątrz dochodziły jakieś odgłosy. Wstał i drapiąc się po przyrodzeniu podszedł do okna. Miał pokój na poddaszu, spojrzał w dół na sąsiednią parcelę. Z okna miał widok na ogródek, od sąsiedniego domu dzieliło niewysokie ogrodzenie. Ktoś wprowadzał się do sąsiedniego domu. Sięgnął za kaloryfer gdzie trzymał papierosy. Wyjął jednego wygiętego sobieskiego i zapalił otwierając okno. Mimo swoich dwudziestu lat wciąż ukrywał się z nałogiem. Nawet nie wiedział czy rodzice mieliby coś przeciwko, jednak z jednej strony obawiał się ich reakcji a z drugiej było mu trochę głupio wyjąć przy matce czy ojcu papierosa i zapalić jakby nigdy nic. W końcu ten dzień nadejdzie- obiecał sobie przenosząc swoje zainteresowanie na przeprowadzkę. Czterech sporych facetów przemykało tam i z powrotem dźwigając meble.

Koperta pełna rozkoszy - (7k) 06.08.2004, format: ****
Biuro detektywistyczne Enigma, mieściło się na drugim piętrze budynku niegdyś należącego do KC. Długi sześciopiętrowy biurowiec z szarego piaskowca nie należał do najładniejszych, ale czynsz za biura był tam niski. Enigma zajmowała trzy nieduże pokoje. Tomek pracował tam od trzech miesięcy. Wciąż jeszcze był podniecony swoim nowym fachem. Siedział za pożółkłym starym drewnianym biurkiem. Na blacie leżała duża szara koperta. Wynik jego pierwszego zadania. Dwa tygodnie temu zgłosił się do nich starszy mężczyzna pod sześćdziesiątkę. Od razu było widać, że ma sporo pieniędzy, więc został przyjęty nad wyraz uprzejmie. Sprawa, jakich większość, trzeba było śledzić jego żonę. Pewnie Tomek nie dostałby tego, bo klient płacił grubą gotówką i szef nie chciał żeby nowicjusz coś zepsuł, ale wszyscy byli w obiegu. Skoro, zatem nie miał wolnych ludzi, sprawa przypadła Tomkowi.

Przypadkowy turysta - (10k) 20.07.2004, format: ****
Moja wyprawa w góry okazała się klapą. Najpierw zasiedziałem się w schronisku delektując się widokami i kubkiem gorącej czekolady. Później ruszyłem przed siebie schodząc z góry. Nie minęło, nie pamiętam już dokładnie, dwadzieścia minut, kiedy zerwała się śnieżyca. Przyśpieszyłem kroku naciągając kaptur na głowę i osłaniając oczy przed zacinającym śniegiem. Nie trzeba było długo czekać na efekt. Zgubiłem się zupełnie w leśnej gęstwinie. Szedłem a las stawał się coraz bardziej gęsty i gęsty. Kiedy zorientowałem się, że coś jest nie tak było już o wiele za późno. Zatrzymałem się przy ogromnym drzewie łapiąc oddech. Pięknie, rzuciłem w przestrzeń, ale moje słowa zostały porwane przez wiatr i stłumione gęstym śniegiem. Zakląłem siarczyście, czego nie powstydziłby się najstarszy baca i ruszyłem przed siebie szukać wyjścia. Kiedy zaczynało się ściemniać przyszła pierwsza fala paniki.

Uciec przed burzą - (10k) 12.07.2004, format: ****
Dla Anety i jej chłopaka miały to być niezapomniane wakacje. Wyjechali na dwa tygodnie nad morze. Na początku wszystko było jak we śnie. Spacerowali trzymając się za ręce, kochali się na plaży. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy obok nich rozbiła się pięcioosobowa grupa dziewcząt. Aneta zauważyła, że kokietują Damiana, jej chłopaka. Coraz częściej proponowały wspólne posiłki i wypady na plażę. Kiedy pierwszy raz zwróciła mu uwagę, że powinni więcej czasu spędzać razem żachnął się i nazwał ją zazdrośnicą. Tak zaczęły się drobne sprzeczki i kłótnie. Dziewczyna zauważyła, że Damian był pod coraz większym urokiem nowych koleżanek. Szczególnie jednej blondynki, która bezwstydnie podrywała go na jej oczach. Czar powoli pryskał. Kłócili się coraz częściej. Mimo ładnej pogody coraz więcej czasu spędzała samotnie w namiocie.

Spadek - (17k) 02.07.2004 MF, magic, format: *****
Kiedy wyjąłem ze skrzynki pocztowej dużą białą kopertę z pieczątką kancelarii prawnej o mało nie podskoczyłem. Jakaż to kancelaria może mieć do mnie jakieś sprawy. Pierwszym odczuciem w takich sytuacjach w moim przypadku jest strach. Nie wiem jak wy, ale mnie ojciec tak wpoił, że telegram czy jakiekolwiek urzędowe pismo niesie ze sobą złe wieści. A tu kancelaria prawna... Drapałem się w głowę idąc schodami na drugie piętro swojej kawalerki. Kiedy już zamknąłem za sobą drzwi na zasuwę rzuciłem list na stół i usiadłem na fotelu. Musiałem zapalić. Zamiast otworzyć kopertę żeby natychmiast przekonać się, co jest na rzeczy ja wolałem katować się niepewnością. Nie pamiętam już, na kiedy datował się ostatni list, jaki otrzymałem. Przez ostatnie lata pamiętają o mnie jedynie wodociągi, zakład gazowniczy, elektrownia i administracja.

Wypad w góry - (5k) 01.07.2004 MF, oral, format: ****
Kilka dni w górach dobrze mi zrobi, pomyślałem, kiedy już wjechałem do małego nieco sennego miasteczka. Rzuciłem mapę na siedzenie obok rozglądając się dookoła. Moja kwatera miała być jakiś kilometr za miasteczkiem. Minąłem niewielki, ale bardzo urokliwy rynek z kościółkiem i licznymi sklepami mieszczącymi się w parterach niewielkich kamieniczek. Po chwili już opuszczałem centrum. Jechałem drogą, która można by pomyśleć składała się niemal z samych zakrętów. Droga położona była jakby w dole a kilkadziesiąt metrów od niej znajdowały się podnóża gór. Wysokie zwaliste i porośnięte gęstym lasem. Gdzieniegdzie można było zauważyć połacie pola jakby siłą wyrwane przyrodzie.

Bibliotekarka - (8k) 01.07.2004 MF, oral, format: ****
Biblioteka miejska położona była przy ruchliwej ulicy, w ciągu pozostałych kamienic. Jej szara fasada bez żadnych zdobień, nieco przybrudzona niczym nie zapowiadała tych wszystkich rozkoszy umieszczonych na dwóch kondygnacjach pod uginającymi się półkami. Jedynie mała czerwona tabliczka tuż przy wejściu informowała rzeczowo o przeznaczeniu tego miejsca. Daniel lubił spędzać w niej swój wolny czas. Najbardziej lubił przychodzić w soboty, kiedy, zawsze miał wtedy wolne. Budził się rano już z tą myślą, brał prysznic i wychodził. Po drodze do biblioteki jadł śniadanie w jednym z rozlicznych fast foodów i kupował paczkę papierosów.

Purpurowa podwiązka - (21k) 23.06.2004 format: *****
Dominikę poznałem zupełnie przypadkowo. Spędzając jedną z bezsennych nocy przy komputerze. Rozmawiając z nieznanymi sobie ludźmi gdzieś pomiędzy jedną konwersacją a drugą. Wpadliśmy na siebie. Było to jedno z tych nieoczekiwanych "spotkań", kiedy rozmowa klei się od ręki. Bez większego wysiłku. Przez pierwsze piętnaście minut poznawaliśmy się jakby od niechcenia. Później zaczęły się rozmowy bardziej pikantne. Pora była po temu odpowiednia i pokój, w którym byliśmy również. Dziwny jest fakt, że na czacie możesz rozmawiać z kilkudziesięcioma osobami i świntuszyć mniej lub bardziej. Jednak bez większego echa. Natomiast raz na jakiś czas spotykasz taką osobę, która wydaje się być niemal stworzona do ciebie. Tak było w przypadku Dominiki. Wirtualny seks z nią był niczym spełnienie wszystkich dzikich fantazji.

Sylwester w kamienicy - (8k) 21.06.2004 format: *****
Magda była pięćdziesięcioletnią kobietą. Zajmowała mieszkanie nad Markiem. Mimo swojego wieku była kobietą ładną, trzymającą linię i cały czas powabną dla mężczyzn. Przynajmniej Marek zawsze lubił zawiesić na niej oko. Jej mąż, starszy przynajmniej o siedem lat, tylko przemykał się późną porą przez klatkę schodową. Pracował do późna. Marek mieszkał w tej kamienicy od dwóch lat. Od początku miał z tym sympatycznym małżeństwem dobry kontakt. Kilka razy zdarzyło się im odwiedzić na kawie lub zamienić kilka słów na chodach. Wszedł do mieszkania i zamykając drzwi przekręcił klucz w zamku. Taki miał zwyczaj. Dawało mu to poczucie bezpieczeństwa. Zastanawiał się nad spędzeniem sylwestra u Kwiatkowskich. Tak właśnie nazywali się Magda i jej mąż Stefan.

Zakazany owoc - (8k) 19.06.2004 format: ****
Dzień miał się ku końcowi. Słońce chowało się już za czubkami drzew. Mżyło. Droga otoczona z każdej strony lasem wiła się jak wąż. Odcinek ten był jednym z bardziej malowniczych na tej trasie. Samochód pędzący nią to wznosił się to znów opadał jadąc jakieś sto czterdzieści na godzinę. Widoczność była coraz gorsza jednak o tej porze mało, kto tędy przejeżdżał. Andrzej i Wiola wiedzieli o tym doskonale. Często tędy jeździli. Pędzili przed siebie rozpryskując wokół drobinki wody zbierającej się na ulicy. Czerwony Opel Kadett pokonał właśnie jeden z ostatnich łuków, powodując szalony taniec zarośli na poboczu. Kierowca dodał gazu szykując się do łagodnego wzniesienia, kiedy kątem oka zauważył, że z lasu wyjeżdża jakiś truck. Zbliżał się powoli, więc Andrzej swobodnie rozpędzał się ratując cenne minuty. Mimo woli obserwował, trucka. Ten zatrzymał się już przy wjeździe na szosę. Czekał.

Dzika namietność, cz.2 - (8k) 04.06.2004 MF, oral, format: ****
Czas mijał nam szybko. Ciągłe niespodzianki Agaty i jej niespożyta energia były lepsze niż wieczory przed telewizorem. Jej erotyczne gry, które prowadziła ze mną sprawiały, że czułem się jak w niebie. W pracy układała się dobrze. Unikałem dłuższych wyjazdów w obawie, że mogłaby mnie zdradzić. Tak właśnie. Myśl, że mogłaby kochać się z innym mężczyzną napawała mnie przerażeniem. Sam nie wiem, dlaczego zaczynałem o tym myśleć. Ostatecznie było nam bardzo dobrze. I może właśnie, dlatego. Człowiek już ma taką przypadłość, że jak ma z górki myśli już o tym, że w końcu musi być pod górkę. No dobra, nie wiem jak człowiek. Ja tak mam. Opowiedziała mi kiedyś o swojej ulubionej rozrywce, kiedy była jeszcze nastolatką. Pamiętacie, że wtedy to jeszcze była Ewa, nie ta ucząca się i dobrze ubrana Agata, którą po części stworzyłem. Była małą brudną kosmatą dziewczynką. Kiedy na rynek wprowadzono kondomy na sztuki, Ewa kręciła się po sklepie z igłą i przebijała jeden po drugim.

Dzika namietność - (23k) 25.05.2004 FF, MF, oral
Nie wiem, od czego zacząć żeby opowiedzieć wam o Ewie. Mógłbym godzinami opowiadać jak zmieniła moje życie. Ta drobna energiczna dziewczyna z jasnymi włosami do ramion i zielonymi oczami. Jej filigranowe ciało było zawsze pełne energii. Niosła ze sobą chaos, namiętność czasem łopoty. Miałem trzydzieści osiem lat, kiedy ją poznałem. Ona dwadzieścia jeden. Z pewnością nie jedno z was skrzywi się ze wstrętem czy niesmakiem. Nic na to nie poradzę. Dzieliło nas tak wiele, nie licząc wieku, ja byłem dyrektorem, miałem pieniądze i władzę. Ona była młodą dziewczyną, nie miała grosza przy duszy. Nie była wykształcona. Można by powiedzieć, dziewczyna z nizin. Pochodziła z patologicznej rodziny. Wychowywała się w kamienicy niewielkiego miasteczka gdzieś w centralnej Polsce. Wyobrażam sobie to miejsce, brudny odrapany budynek z toaletą na półpiętrze.

Spotkanie - (6k) 21.05.2004
Spotkałem ją o dziewiętnastej. Patrzyłem jak szła w moim kierunku. Jej ciemne blond włosy lekko falowały na wietrze. Miała na sobie sukienkę z bardzo delikatnego materiału, pod którym rysowały się kobiece kształty. Jej biodra kołysały się w taki elastyczny sposób... Było w niej coś zmysłowego wtedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, dlaczego na niektóre kobiety mówi się kociaki. Poruszała się niesłychanie płynnie. Każdy mięsień zdawał się podkreślać jej kobiecość. Kiedy stanęła przede mną skąpana w słońcu dostrzegłem jej regularne rysy twarzy. Była śliczna. Kiedy się odezwała jej głos był tak miękki i przy tym delikatny, że przeszył mnie dreszcz. Może nie podniecenia, ale jakiejś dzikiej satysfakcji. Poszliśmy razem do kawiarni gdzie zamówiliśmy piwo. Było w tym coś niemal perwersyjnego, że kobieta taka jak ona pije piwo. O wiele bardziej pasowałoby wino lub jakiś drink.

Ankieterka - (9k) 21.05.2004
Dzień był pochmurny i deszczowy. Mżyło praktycznie od samego rana z niewielkimi tylko przerwami. Mgła powoli ogarniała miasto, kiedy wieczór niepostrzeżenie rozpostarł swoje ramiona okrywając wszystko brudną szarością. Adam spojrzał zdegustowany pogodą przez firankę aż przeszył go dreszcz chłodu. Miał czterdzieści lat i coraz częściej odczuwał skutki takiej pogody. Co za dzień - pomyślał siadając w fotelu i szukając pilota do telewizora. Właśnie miał włączyć telewizor, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi. Wstał i ciężko człapiąc do przedpokoju zastanawiał się, kto też może go niepokoić o tej porze. Na klatce schodowej stała młoda dziewczyna, na oko, jak ją ocenił miała jakieś dwadzieścia pięć lat. Miała rude włosy krótko ścięte i chociaż Adam nie przepadał za krótkimi włosami u kobiet musiał przyznać, że jest ładna i fryzura jej pasuje. Stała przed nim ze zmieszaną miną. Zdobyła się na nieśmiały uśmiech.

Randka w ciemno - (6k) 14.05.2004
Kompleks handlowy mieszczący w sobie sklepy, kawiarenki i sale kinowe zajmujące dwie kondygnacje wyglądał imponująco. Przeszklony, sterylnie czysty stał dumnie w centrum miasta jakby z pogardą patrząc na okoliczne, mizernie wyglądające nieliczne bloki i kamieniczki. Wyrósł w tym miejscu jakby na przekór recesji. Historia tego kompleksu była dość długa i zawiła w sensie prawnym. Ale ja nie o tym. Właśnie tutaj, przy ogromnych przeszkolonych drzwiach, umówił się na randkę w ciemno młody dwudziestopięcioletni brunet. Nazywał się Sebastian. Chłopak był dość wysoki i przystojny. Stał nerwowo dopalając papierosa. Co chwila zerkał na zegarek. Nie był podenerwowany samym faktem spotkania się z kobietą.

Dyskoteka - (4k) 12.05.2004
Sobotnia noc zapowiadała się przyjemnie. Niebo wyglądało jakby ktoś nakrył je granatowym kocem i posypał brokatem. W powietrzu unosił się świeży przyjemny zapach wiosny. Wiatr nieśmiało przemykał uliczkami ocierając się o przechodniów i znikał gdzieś za skrzyżowaniem. Dochodziła dwudziesta druga, kiedy pięcioosobowa grupa przyjaciół znalazła się na głównej ulicy handlowej miasta. Byli w wyśmienitych humorach zdaje się po kilku drinkach. Zatrzymali się przy dużych brązowych drzwiach dyskoteki. Dochodziły zza nich przytłumione odgłosy muzyki. Chwilę rozmawiali zastanawiając się pewnie czy wejść do środka. W śród nich były dwie pary i jeden mężczyzna bez kobiety.

Wyobrażam sobie - (3k) 04.05.2004
Wyobrażam sobie jak odwoże Cie do domu. Jestesmy sami i proponujesz mi żebym wszedl na góre. Idziemy razem ciemnym korytarzem a ja łapie Cie za biodro odwracam Cię w moją stronę i kładę dłoń na piersi, opierasz sie o ścianę zaczynasz głaskać dłońmi mojego członka. Wyjmuję twoją pierś na wierzch i zaczynam ją lizac, glaskac ustami, pieścić palcami. Kładę dłoń na rozporku Twoich spodni. Czujesz jak gorąco z mojej dłoni spływa na twoą uwięzioną w majteczkach cipkę. Kładziesz swoją dłoń na moją i prosisz mnie żebym sie wstrzymał i poczekał aż zamkniemy za soba drzwi. Zostawiam Cię w spokoju ale jak tylko drzwi zamykają się za nami i jesteśmy już sami w mieszkaniu rzucam się na Ciebie. Zdejmuję z Ciebie wszystko zostajesz tylko w majteczkach i staniczku. Widzę jak spod materiału stanika spozieraja wielkie sterczące sutki, sa takie rosłe i nabrzmiałe jak dojrzałe ziarno. Sterczą w moją stronę jakby sie prosiły żebym wziął je w usta.

Wychodzisz - (4k) 23.04.2004
Wychodzisz z wanny, jesteś odprężona i świeża jak wiosenny poranek. W pokoju palą się wyłącznie świece. Jest ich sporo w różnych miejscach. Czerwono żółte światło sprawia, że pokuj wydaje się bardziej tajemniczy, blaski świec pogłębiają cienie, które snują się tuż za Twoimi plecami, na ścianach i suficie. Z głośników płynie spokojna relaksująca muzyka. Wtedy czujesz, że zbliżam się do Ciebie od tyłu. Staję tuż za Tobą i obejmuję w talii, trzymając swoje dłonie na dłoniach końcami palców muskam lekko Twoje podbrzusze. Czujesz mój zapach, ja również czuję zapach Twojego ciała, jesteś taka pachnąca, wtulam usta w Twoje włosy. Po chwili czujesz mój gorący oddech na swoim uchu, przeszywa Cię lekki dreszczyk podniecenia, lekko wilgotny język zaczyna muskać twoje uszko, najpierw jego krawędź, bardzo powoli... Aż wsuwa się dalej. Znowu czujesz ten przyjemny dreszczyk, płynie przez Twoją szyję i ramiona.

Tramwaj - (2k) 23.04.2004
Wyobraź sobie że jedziemy razem tramwajem, jest straszny tłok i stoimy bardzo do siebie przyciśnięci przez innych pasażerów. Czujemy na sobie nasze własne spojrzenia. Nikt wokół nie zwraca na nas uwagi, panuje ogólny tłok i zamieszanie. Czujesz jak po chwili mój członek sztywnieje, czujesz go na swoim podbrzuszu, jak się pręży pod spodniami. Napierasz na niego mocniej. Ja czuję jak piersi rozgniatają się na mojej klatce piersiowej, sztywne już sutki wbijają się w moją koszulkę. Kładę dłoń na Twoim tyłeczku. Zaczynam niepostrzeżenie ugniatać Twój pośladek. Jest bardzo jędrny, masuję go a nikt nawet tego nie widzi, zbyt ciasno jest. Czuję jak sięgasz dłonią udając że do torebki dotykasz mojego członka. Dotykasz go przez spodnie bardzo ostrożnie żeby nikt nie zauważył... nikt tego nie widzi...

Wywiadówka - (4k) 16.04.2004
Tego południa jechałam do szkoły na wywiadówkę, pora była fatalna, z nieba leciały zimny deszcz i w dodatku zrobiło się ciemno jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata. Zaparkowałam przed szkołą i weszłam do środka. Odnalazłam klasę i zajęłam miejsce w jednej z pierwszych ławek, siedziałam naprzeciwko biurka wychowawczyni mojego syna. Kiedy wszystko się zaczęło nie zwracałam większej uwagi na to, co dzieje się wokół mnie. Byłam akurat po kłótni z mężem i najmniej potrzebowałam towarzystwa tych wszystkich obcych ludzi. Raz po raz klasę wypełniał błysk piorunów i słychać było potworne grzmoty. Zauważyłam, że nauczycielka ukradkiem spogląda na mnie jakby oceniając coś w myślach. Wtedy dopiero zwróciłam na nią swoją uwagę.

Za oknem - (5k) 16.04.2004
Za oknem zapadał już zmierzch, porywista wichura sypała śniegiem prosto w szyby. Stałaś przy oknie i wpatrywałaś się w tą zamieć rozkoszując się ciepłem z kominka, które tak kontrastowało z chłodem na zewnątrz. Po chwili usiadłaś tuż obok mnie. Stara górska chata miała w sobie taki nieopisany klimat jakby czar. Różowe światło z kominka padało na Twoją twarz, rzucając na Twoje piersi tajemnicze cienie. Usiadłem tuż za Tobą, położyłem dłonie na Twoich ramionach... wsuwając je pod bluzkę czułem ciepło Twojego ciała, kiedy poruszałem opuszkami palców w górę sięgając karku, czułem gęsią skórkę przeszywającą Twoją gładką skórę. Błądziłem pod materiałem nie zupełnie na ślepo, świadomie kierowałem dłonie w dół do Twoich piersi. Chciałem poczuć jak jędrnieją pod moim dotykiem. Kiedy położyłem na nich dłonie zacząłem nimi leciutko i powoli masować ja, to na boki, to w górę czy w dół.

Zorg i zaklęty zamek - (7k) 10.04.2004
Zorg obudził się w lesie. Rozejrzał się wokół i jak zwykle nie mógł sobie przypomnieć skąd się tu wziął i dokąd zmierza. Taka była jego klątwa. Obudził się wśród wysokich traw. Wokół rozciągała się malutka polanka a dalej już gęsty las. Wstał i przeciągnął się, pomimo czterdziestu pięciu lat był potężnie zbudowany i miał niemal dwa metry wzrostu. Wędrował po kraju bez celu i za każdym ram kiedy się budził widział wszystko jakby po raz pierwszy. skierował się w stronę lasu i znalazł niedaleko konia. ponieważ był przywiązany do gałęzi drzewa założył że to jego koń. wskoczył zwinie na grzbiet i pojechał. na jego plecach zwisał luźno potężny miecz. Zorg przepasany był kawałkiem skóry, miał długie jasne włosy i dwudniowy zarost na twarzy. Niebo było ciemne, bardzo pochmurne kolory od ciemnoczerwonego aż po fioletowy. Sprawiało wrażenie dość posępne i nie rzucało zbyt wiele światła.

Zapach kobiety - (6k) 10.04.2004
Na peronie stał tłum, kłębił się przed białym pasem bezpieczeństwa z niecierpliwością oczekując powolnie toczącego się pociągu. Kiedy otwarły się drzwi w wagonach ludzie popychając i poszturchując jeden drugiego zaczęli wypełniać przedziały. Zawsze lubiłem widząc takie tłumy, spokojnym krokiem wejść do przedziału pierwszej klasy gdzie zawsze świeciły pustki. Tym razem również tak było, usadowiłem się na fotelu pod oknem. Na dworze było już ciemno i tylko sztuczne oświetlenie jarzeniówki umocowanej pod sufitem rozlewało się na cały przedział. Oparty policzkiem o szybę wsłuchiwałem się w zgiełk dochodzący zza drzwi. Kiedy pociąg ruszył obserwowałem krajobraz zmieniający się przed moimi oczami w coraz większym tempie... pociąg nabierał rozpędu, rytmiczny stukot kół wpływał na mnie kojąco niemal mnie hipnotyzował.

Krótka Fantazja 2 - (4k) 8.03.2004
Słońce chowało się już za dachami okolicznych budynków. Szła zgodnie ze wskazówkami, jakie otrzymała mailem. Miała mieszane uczucia. Z jednej strony była podniecona i zafascynowana jednak były i obawy. Miała spotkać się z kimś nieznajomym. A co jeśli okaże się, że to zupełnie nie to, czego oczekiwała? Takie myśli kołatały się w jej głowie, kiedy stanęła pod drzwiami. Numer na nich zgadzał się z tym, co miała zapisane na skrawku papieru. Wzięła głęboki oddech i zapukała. Po kilku sekundach, które zdawały się jej wiecznością, usłyszała trzask przekręcanego klucza. Drzwi otwarły się i wreszcie go zobaczyła.

Fantazja - (4k)
Siedziała w ciemności przed komputerem. Jedyne światło w pokoju sączyło się z ekranu monitora, padając na jej zarumienioną twarz. Dokończyła opowiadanie i po chwili wyłączyła komputer. Czuła się nieco dziwnie pobudzona. Nie przypuszczała, że opowiadania erotyczne mogą tak na nią wpłynąć. W ciemności sięgnęła do szuflady biurka i wyjęła świeczkę. Po chwili ciepłe pomarańczowe światło z granatowej świecy rozjaśniło nieco pokój. Drgający płomień rzucał przedziwne cienie, nieco pogłębiając mrok. Wstała i poszła do łazienki. Miała ochotę na prysznic. Zrzuciła z siebie ubranie i odkręciła kurki z wodą. Wciąż zamyślona stała pod prysznicem wspominając to, co czytała. Na samą myśl czuła przyjemne mrowienie w podbrzuszu. W opowiadaniu kobieta była całkowicie wydepilowana.

Park Wodny - (9k)
Rzuciłem się na gazety kupione wcześniej, zaparzyłem kawę i zabrałem się za czytanie. Wtedy tchnęła mnie taka złota myśl. Możesz się zamknąć w domu i odizolować. Możesz nie mieć przyjaciół i spędzić w samotności nawet miesiąc. Ale jest ktoś, kto nigdy Cię nie zawiedzie. Przez ten cały czas możesz być pewny, że politycy będą wyciągać swoje brudne lepkie łapska i brać ile wlezie. Kiedy zaliczyłem trzy nowe afery cisnąłem gazetą w kąt. Nie potrzebnie je kupiłem. Mogłem kupić Playboya albo coś w tym stylu. Nie miałbym tego przykrego uczucia, że jestem rżnięty w dupę, co najwyżej czułbym się, że to ja kogoś posuwam.

Pożądanie - (13k) MF, oral
Stefan obudził się z potwornym bólem głowy. Czuł obok siebie gorące ciało wtulonej w niego śpiącej kobiety. Omal nie podskoczył, kiedy odgarniając kosmyk blond włosów swojej towarzyszki rozpoznał w niej Helenę, swoją szefową. Odruchowo przeczesał włosy dłonią i wypuścił mocno powietrze z płuc. Próbował przypomnieć sobie ostatnią noc. Ale zamiast tego poczuł tylko tępy ból głowy. Czuł się okropnie nie mogąc przypomnieć sobie minionej nocy. Podniósł głowę i rozejrzał się po pokoju. Nadal był w hotelu, odetchnął z ulgą. Jestem na delegacji, mamrotał pod nosem. To już był jakiś punkt zaczepienia. Powoli i nie bez wysiłku wracała mu pamięć. Było przyjęcie, ludzie z firmy i klienci. Pamiętał, że wszyscy tuż po kolacji udali się na bankiet. Głośna muzyka, drinki i tańce. Obrazy niezupełnie ostre przewijały się przed jego oczami. Ostrożnie żeby nie zbudzić kobiety wyślizgnął się spod kołdry i usiadł na skraju łóżka. Na podłodze leżały porozrzucane części garderoby. Śpiąca kobieta zamruczała jakby jej sen stawał się coraz płytszy.

Siostra - (10k) Mf, no-sex, inc
Ojciec zniknął z mojego życia, kiedy miałem zaledwie trzy lata. Wyjechał na jakiś kontrakt za granicę i tak już zostało. Nie wiem, dlaczego mama nie wyszła powtórnie za mąż. Ostatecznie była zawsze kobietą atrakcyjną i zadbaną. W każdym razie żyliśmy sobie we dwójkę i muszę przyznać, że było nam dobrze. Mijały lata, mama rozwijała się zawodowo a ja zdobywałem wykształcenie. Materialnie powodziło nam się również całkiem nieźle. Tym bardziej, że ojciec przysyłał nam pieniądze w obcej walucie. Żyliśmy spokojnie bez większych zrywów na przedmieściach dosyć dużego miasta. Swoje dwudzieste trzecie urodziny obchodziłem w naszym ogrodzie w gronie przyjaciół. Był grill, muzyka tańce i wszystko jak to zwykle przy takich okazjach. Pogoda również dopisywała zupełnie jakby nic nie mogło zmącić tego dnia. Kiedy jednak słońce ukryło się za dachem sąsiadów a ja zamknąłem bramę za ostatnim gościem zauważyłem, że na schodach przed domem siedzi mama. Zbliżyłem się do niej a ona gestem ręki wskazała mi miejsce obok siebie. Usiadłem posłusznie i zapytałem, co się dzieje. Jej oczy były jakieś zamyślone, zapatrzone w dal.

Telefon - (7k)
O północy zadzwonił telefon. Kolega prosił mnie żebym przyjechał po niego i jego żonę do hotelu gdzie bawili się na firmowej imprezie. W zasadzie to post wykluczał jakiekolwiek huczne przyjęcia, jednak każda okazja jest dobra żeby się upić. Z rozmowy telefonicznej wywnioskowałem co nie było trudne że jest nieźle zalany. Ubrałem się szybko i wsiadłem do samochodu uprzednio dokładnie go odśnieżając. Zbliżały się święta i ulice wraz z witrynami sklepowymi upstrzone były różnokolorowymi światłami. Taka ciepła świąteczna atmosfera. Jechałem dość ostrożnie wśród gęsto padającego śniegu. Wreszcie minąłem miasto i pomknąłem w ciemności kierując się na drogę wyjazdową do Wisły. Z trudnością odnalazłem niewielki hotelik niedaleko drogi głównej. Dość rozsądnie wybrali sobie odosobniony zajazd na tego typu przyjęcie.

Szwagierka - (2k) MF, oral, inc
Zaraz po ślubie wprowadziliśmy się do teściów, niestety rzeczywistość naszego kraju jest bezlitosna. W czteropokojowym mieszkaniu gnieździliśmy się w piątkę. Oprócz teściów mieszkała z nami siostra żony. Miała 19 lat i była strasznie energiczną osobą. Życie płynęło nam niezbyt ciekawie, ciągłe kłótnie i brak prywatności. Nic nie zapowiadało tego, co spotkało mnie pewnego sobotniego wieczoru. Otóż żona musiała wyjechać na szkolenie i zostałem sam w jaskini lwa. Kiedy wróciłem do domu położyłem się w pokoju, który zajmowaliśmy i czytałem gazetę. Potem kręciłem się po mieszkaniu. Przez cały wieczór, kiedy szedłem czy to do łazienki czy też do kuchni w pobliżu przewijała się Marta, moja szwagierka. Przez cały czas niby to przypadkiem ocierała się o mnie. To czułem jak przesuwa swoimi młodymi i niezwykle jędrnymi piersiami po moim torsie a to znów czułem jak jej tyłeczek ociera się o moje krocze.

Spała tuż obok - (3k) MF, oral
Spała tuż obok mnie. Czułem ciepło jej ciała, kiedy od czasu do czasu ocierała się o mnie. Miała na sobie tylko majtki. Początkowo nie zwracałem uwagi na ten fakt. Jednak, kiedy kołdra osunęła się z niej a jej tyłeczek wypiął się w moją stronę strąciłem zainteresowanie telewizją. Patrzyłem na jej biodro, jak harmonijnie przechodzi w tyłeczek. Majteczki wsunęły się między pośladki prowokując moją wyobraźnię. Widziałem jak z pomiędzy jej ud wystaje ta rozkoszna wypukłość. Wiedziałem, że powodują ją jej skłębione wargi sromowe. Powoli i ostrożnie skierowałem w tamtym kierunku rękę. Palcem dotknąłem wypukłości. Przyjemna miękkość zachęciła mnie do dalszej zabawy. Moje podniecenie rosło i zaczynałem już nerwowo przełykać ślinę żeby jej nie zbudzić.

Sauna - (4k) MF, oral
Sauna jest nieduża, wykończona w drewnie. Leżymy na deskach a z piecyka rozchodzi się gęsta para wypełniając całe pomieszczenie białymi kłębami. Leżysz na plecach, patrzę na Twoje ciało, na zarys piersi prześwitujące prze wszechobecną gęstą parę. Jest bardzo gorąco. Widzę krople potu spływające po Twojej gładkiej skórze. Skraplająca się para spływa kryształowymi strumyczkami z Twoich piersi. Przysuwam się bliżej i patrzę jak zahipnotyzowany. Widzę jak ten strumyczek spływa z Twojego sutka, zatacza malutki okrąg na piersi po czym kieruje się w dół. Płynie leniwie po płaskim brzuchu w dół aż do pępka. Kropla po kropli woda zbiera się w tym zagłębieniu po czym jak wezbrana rzeka spływa w dół po Twoim podbrzuszu i poprzez mięciutkie włosy łonowe znika w Twoim kroczu.

Sąsiadka - (3k) MF, oral
Ola to moja sąsiadka. Kobieta dwudziesto dziewięcioletnia. Samotnie wychowuje dziecko w mieszkaniu nade mną. Pewnego popołudnia poprosiła mnie o pomoc, chciała żebym nauczył ją obsługi komputera. Przyszedłem do niej około siódmej wieczorem. Czekała na mnie, dzieciak bawił się w pokoju obok. Zająłem miejsce przy jej nowym komputerze i rozpocząłem naukę. W między czasie zaproponowała filiżankę kawy, czego oczywiście nie odmówiłem. Siedzieliśmy jakieś dwie godziny i byliśmy już lekko zmęczeni. Zauważyłem, że Ola miała na sobie fartuszek, w którym pewnie zwykle krząta się po domu robiąc porządki. Wyglądał w nim bardzo seksownie, sięgał jej połowy ud a jej odpięte górne guziczki odsłaniały nieco tajemnicze krągłości skrywane tuż pod fartuszkiem. Miała na sobie również brązowe pończochy. Mówiłem do niej jednocześnie zerkając na jej uda.

Pokojówka - (4k)
Wróciłem ze stoku niecałą godzinę przed zmierzchem. Przyjemne drewniane wnętrze hotelu i ciepłe powietrze klimatyzacji natychmiast zachęciły mnie do gorącej kąpieli. Z taką też myślą ruszyłem po schodach do pokoju. Na korytarzu zauważyłem pokojówkę. Młoda na oko dwudziestodwuletnia dziewczyna. Podrywałem ją już od dwóch dni, ale zawsze potrafiła mnie zbyć swoim szczerym uśmiechem. Zagaiłem do niej i tym razem. Dzisiaj wydawała się bardziej otwarta na luźną rozmowę niż zazwyczaj. Zachęcony jej postawą zaprosiłem ją na lampkę wina. Dziewczyna chwilę ważyła coś w myślach, po czym z tym swoim rozbrajającym uśmiechem, że kończy za godzinę, jeśli się zdecyduje to zajrzy do mnie. Pożegnaliśmy się i wszedłem do pokoju. Nie ma to jak w domu - pomyślałem rzucając ciuchy na wersalkę. Do łazienki wszedłem już zupełnie nagi.

Podróż - (4k)
Stoimy pomiędzy przedziałami w pociągu pędzącym przez nieprzeniknione ciemności. Mamy wspaniałą letnią noc. Jest ciepło i masz na sobie bardzo zwiewną sukienkę z cienkiego materiału niezwykle seksownego w dotyku. Twoje jasne włosy swobodnie powiewają na wietrze wdzierające się przez otwarte okno. Panuje straszny upał i niezwykły tłok jak na tą porę dnia. Stoimy tuż pod ścianą, ja plecami przywieram do drzwi wyjściowych a Ty stoisz tuż przede mną. Czuję Twój świeży zapach, jeszcze z pokoju hotelowego gdzie wzięłaś prysznic, Twoje włosy muskają moją twarz a ich delikatny zapach i miękkość wzmagają moje podniecenie. Wiem że pod sukienka nie masz żadnej bielizny, Ty również to czujesz. Czujesz jak delikatny materiał pieści Twoje ciało, jak ociera się o Twoje piersi, pośladki, ramiona

Pielęgniarki - (4k)
Tomek leżał w szpitalnym łóżku. Miał sporo szczęścia, ponieważ sam zajmował trzyosobowy pokój. Pomieszczenie było skromnie urządzone. Trzy metalowe łóżka, przy każdym z nich małe szafki. Na podłodze wyświechtane linoleum. Duże drewniane okno wychodziło na niespokojną ulicę w centrum miasta. Minęły już dwa dni od zabiegu i w zasadzie leżał tu tylko, dlatego że tego chciał i udało mu się przekupić lekarza. Chciał mieć kilka dni spokoju. Po kolacji odczuwał ból, więc poprosił o jakieś tabletki. Ostatecznie ich nie zażył. Ból sam minął. Kiedy leżał w nocy odkryty w samych spodniach od pidżamy niespodziewanie usłyszał jak otwierają się drzwi do pokoju. Sam nie wiedział dokładnie, dlaczego ale zamknął oczy i udawał, że śpi. Do środka weszły dwie młode pielęgniarki. Jedna miała blond włosy starannie upięte w kok a druga rude i rozpuszczone.

Pani konduktor - (6k)
Już niemal drzemałem w fotelu, kiedy nagle kobiecy głos przez megafon zapowiedział odjazd mojego pociągu. OpóĽnienie było już ponad godzinne. Podobno w którymś miejscu na drodze do zakopanego tory były zasypane przez śnieg. Paskudna zima, pomyślałem wtulając się w swój płaszcz. Nie było to potrzebne, ponieważ w pociągu było dość ciepło. Wpatrywałem się w okno patrząc jak powolutku nabieramy prędkości a tłumy ludzi pozostają gdzieś w tyle i stają się już tylko wspomnieniem. To lubiłem najbardziej w podróżowaniu pociągiem. Zawsze miałem wrażenie, że wszystko zostawiam za sobą. Wszystkie problemy znikały wraz z pierwszym stuknięciem kół.

Nauczycielka - (4k) mF, oral
Byłem wtedy w ósmej klasie, ale pamiętam ten dzień jak nigdy. Podpadłem swojej wychowawczyni tak drastycznie, że kazała mi zostać po lekcjach i pozmywać wszystkie napisy na szkolnych ławkach. To była ciężka praca i wiedziałem, że zajmie mi, co najmniej trzy godziny. Uzbrojony w detergenty od woźnego i szmaty rozpocząłem swoją pracę zamykając drzwi klasy żeby nie drażniły mnie glosy kolegów bawiących się w najlepszego na szkolnych korytarzach. Byłem przy jakimś trzecim blacie, kiedy weszła nauczycielka. Miała na imię Dorota. Pani Dorota, tak zwykliśmy do niej mówić ostatecznie byliśmy jej wychowankami od trzeciej klasy.

Awaria - (6k)
O północy wracałem z urodzin. W samochodzie panowały ciemności i tylko blade niebieskie światło z deski rozdzielczej oświetlało moją twarz. Miałem otwarte okno i cieszyłem się wspaniałym leśnym zapachem. Po obydwu stronach szosy kłębiły się drzewa, ilekroć przejeżdżałem tą trasą zastanawiałem się jak głęboko jest ten las. Czy kilkanaście metrów dalej są już jakieś wiejskie gospodarstwa czy też las ciągnie się kilometrami. I ta niesamowita myśl co bym zrobił gdyby samochód nawalił na tym odludziu. Licznik wskazywał sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę kiedy nagle na poboczu mignęła mi słabo widoczna sylwetka pojazdu. Ledwie zauważyłem jego światła pozycyjne, choć to właśnie one zwróciły moją uwagę.

Czarna suknia - (2k)
Jesteś ubrana w czarną suknię. Jakieś pół godziny temu wyszłaś z łazienki wykąpana w aromatycznych olejkach. Czujesz się odświeżona i odprężona. Znajdujesz się w starym zamku, jest późno i ciemno ale mój znajomy kustosz wpuścił nas bez problemu. Siadasz na ogromnym łożu, jest całe w jakichś aksamitnych pościelach i z ogromnym baldachimem. Wokół palą się ogromne świece, kandelabry pogłębiają ciemności w całej komnacie i czynią ją jeszcze bardziej tajemniczą. Kładę się obok i zaczynam pieścić Twoje ciało. Zaczynam masować Twoje piersi, ugniatam je wpatrując się jak Ty wyjmujesz mojego członka ze spodni i bawisz się nim. Wyjmuję piersi na wierzch, sutki już zdążyły zesztywnieć, cycuszki stały się jędrne jakby większe. Pieszczę je swoimi dłońmi a suteczki nabrzmiewają coraz mocniej.

Czekając na tramwaj - (5k)
Była już szósta po południu, stałem na przystanku już jakieś czterdzieści pięć minut. Wiał straszny wiatr i było potwornie zimno. Jacyś menele wynieśli wiatę przystanku i nie mogłem się nigdzie schronić. Zdążyłem już nieźle przemarznąć a żaden tramwaj nie nadjeżdżał. Naprzeciwko mnie jakieś piętnaście metrów stała kamienica. W tych okolicznościach wyglądała bardzo posępnie. Czerwona cegła zdążyła już sczernieć kilkanaście lat temu. Zauważyłem, że w oknie jednego z mieszkań ktoś stoi i przygląda się tym wszystkim nieszczęśnikom, którzy stali ze mną na mrozie. Przebierałem już niecierpliwie nogami w miejscu, gdy usłyszałem, że tajemnicza postać w oknie stuka w szybę. Spojrzałem na nią i wtedy zauważyłem, że macha do mnie zapraszającym gestem żebym wszedł na górę. Wskazałem palcem na siebie żeby się upewnić czy to, aby o mnie chodzi.

Hiszpańska mucha - (3k)
Miałem wtedy piętnaście lat. Rodzice wyjechali na jakąś wycieczkę a mnie zostawili pod opieką cioci Leokadii. W zasadzie to nie była żadna ciotka, ale przyjaciółka mamy jeszcze z dzieciństwa. Ze względu na jej częstą obecność zwracałem się do niej per ciociu. Została ze mną, ponieważ miała przypilnować żebym się podciągnął z geografii. W tamtym czasie Leokadia miała jakieś trzydzieści dwa lata. Była samotniczką, żadnego faceta w pobliżu. Sprawiała wrażenie szczęśliwej z samą sobą. Miała rude włosy i bardzo jasną cerę. Ten kontrast zawsze mnie fascynował. Długie lśniące włosy oplatały jej ramiona. Była dość przeciętna jak na kobietę, ale ze względu na te rude włosy była bardzo seksowna. Zawsze mnie podniecała, kiedy była w pobliżu.

Hydraulicy - (9k)
Anna niedawno skończyła czterdziestkę, ale wciąż niejedna dwudziestolatka mogłaby jej pozazdrościć figury. Mimo tych wszystkich lat i dwójki dzieci jej ciało nie straciło swej jędrności. Po dwudziestu latach małżeństwa czuła się jak ta kura domowa, znudzona życiem. Miłość i namiętność to były dla niej już tylko puste słowa. Jej życie erotyczne z mężem również było nudne śmierdziało rutyną. Henryk, jej mąż, był dotychczas jej jedynym mężczyzną. Uważała, że to żałosne w jej wieku mieć wyłącznie jednego kochanka, w dodatku swojego własnego męża. Poza brakiem uczuć i tego dreszczyku emocji w sypialni niczego im nie brakowało. Od kiedy firma Henryka zaczęła dobrze prosperować przenieśli się do ładnego domu z ogrodem a ona rzuciła swoją dotychczasową posadę. Jednak jak to zwykle bywa im lepiej układały się ich sprawy finansowe tym bardziej cierpiało przy tym ich małżeństwo.

Ich troje - (3k) MFf, inc, oral, rape
Pewnego dnia przyszła Agnieszka, miała zapuchnięte oczy od płaczu. To właśnie wtedy dowiedziałem się jak wygląda życie codzienne u rodziny Leśniewskich. Jej ojciec tak naprawdę nie był jej ojcem a jedynie ojczymem, bardzo lubił pić, dlatego jej matka, była szczęśliwa, kiedy Aga spędzała u mnie dużo czasu. Okazało się, że jej ojczym wracając pijany do domu urządzał karczemne awantury, przezywał je obie kurwami i bił jak popadło używając rąk, nóg a czasami także pasa czy co tam miał akurat pod ręką. Opowiedziała mi jak którejś nocy przyszedł do niej, miał szklisty i nieobecny wzrok sapał podniecony i strasznie czuć było od niego alkohol. Usiadł na łóżku obok niej i zaczął coś do niej mówić.

Jak smakujesz - (3k) MF, oral
Zawsze kiedy siedzę sam w domu albo w pracy wieczorem przy komputerze, zastanawiam się jak smakujesz. Jak wyglądają Twoje piersi, jak wilgotnieje Twoja cipka kiedy się podniecisz. Staram się oczami wyobraźni zobaczyć Twoje sutki które jakby obudzone do życia lekkim podmuchem wiatru stają się coraz większe. Pęcznieją niczym grzyby i sterczą nabrzmiałe od krwi. Setki już razy starałem sobie wyobrazić jak wygląda Twoja słodka dziurka. Twoje różowe wargi nabrzmiałe i pełne a im głębiej tym ciemniejsze Twoje ciałko aż zamienia się w fiolet... niemal czułem już nie raz zapach Twojej rozkosznej cipki, i przez sen piłem Twoje soczki.

Letni deszcz - (4k) MF, oral
Pokój nie odróżniał się niczym szczególnym od tysięcy innych pokoi hotelowych, jakie można spotkać w całym kraju. Skromne umeblowanie, ale również schludnie wysprzątane wnętrze dawało w rezultacie zupełnie przyjemny klimat. Czekając na Magdę zapaliłem papierosa i podszedłem do okna. Dzień miał się już ku końcowi i było tak duszno - za chwilę pewnie spadnie deszcz - pomyślałem. Zapalając papierosa usiadłem na fotelu i nalałem sobie mineralnej z lodówki. Po kilku minutach niebo zaczęło już wydawać złowrogie pomruki a nisko nad sklepieniem zawisły ogromne czarne chmury. Wtedy z zadumy wyrwał mnie dźwięk pukania do drzwi. Po chwili drzwi otwarły się i do pokoju weszła kobieta. Wstałem przyglądając się jej uważnie. Ubrana cała w czerni zdawała się nie pasować do tego pokoiku hotelowego.

Majtki Ilony - (3k) MF, mast, pett, no-sex
Jutro początek tygodnia. Znów zapętlimy się wszyscy w szarości dnia codziennego. Kiedy spoglądam za okno i widzę zasypane śniegiem samochody odruchowo dotykam ręką kaloryfera. Jak to miło poczuć ciepełko. Mam teraz ochotę opowiedzieć Wam kolejną historię. To było jakieś pięć lat temu. Pracowałem wtedy w pewnej małej firmie, w całym budynku mieściło się ich wiele. Był taki okres, że niewiele się działo i miałem mnóstwo wolnego czasu. Poświęciłem go na wirtualne pogaduszki. Poznałem wtedy pewną interesującą dziewczynę. Rozmawialiśmy bardzo dużo i dość szybko zaczęliśmy świntuszyć na czacie. Pamiętam jak mnie podniecały słowa, które, pisała. Przypadliśmy sobie do gustu. Najciekawsze z tego wszystkiego to fakt, że pracowaliśmy w tym samym budynku.

Na chórze - (3k) mF, mast
Moje ulubione miejsce w kościele zawsze było na chórze, stawałem w samym jego końcu przy ogromnym oknie zdobionym witrażem. Na wieczornych mszach kiedy światło z latarni spływało na witraż, chór wypełniał się wspaniałą feerią barw. Było to niesamowite jakby coś mistycznego. Szczególnie że nie widać było z tego miejsca ołtarza tylko słychać melodyjny głos księdza śpiewającego podczas nabożeństwa. Tego wieczoru chórek był pełny choć udało mi się zająć swoje ulubione miejsce. Przywiązałem się do niego dlatego że tylko jeden człowiek mógł tam stać a wszyscy pozostali znajdowali się przede mną. Po prostu nie lubię mieć kogoś za plecami. Przede mną stała kobieta, zwróciłem na nią uwagę już na początku.


Powrót




Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora